[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wyrzucałem go, wkładałem do stukilogramowychworów i przesyłałem taśmą łańcuchową na wielki stos innych worów czekających na sortownicę.Rozdzielali to na krosna, inni kroili i szyli z tego piżamy, a na dole, w pięknej pastelowej hali Prisprzyszywała guziki, podczas gdy gamoniowaci turyści gapili się na nią przez szybę& dokładnie takjak ludzie gapią się na nas dzisiaj.Słuchasz? Blizna  przypomniał Garraty. Stale robię uniki, no nie?Na szczycie wzniesienia McVries otarł czoło i rozpiął koszulę.Lasy rozciągały się daleko, dohoryzontu najeżonego górami.Może piętnaście kilometrów dalej, ledwo widoczna w drżącym odupału powietrzu, wystawała spośród zieleni wieża obserwacyjna służb przeciwpożarowych.Drogaprzecinała to wszystko jak pełznący szary wąż. Początkowo żyłem w rezerwacie błogostanu imienia Johna Keatsa.Przerżnąłem ją jeszcze trzyrazy, za każdym razem w zajezdnym kinie pod gołym niebem, w smrodzie krowiego łajnanapływającym przez okno samochodu z najbliższego pastwiska.I nigdy nie mogłem pozbyć się zwłosów pojedynczych włókien, choćbym nie wiem ile razy mył głowę.Najgorsze było to, że onaoddalała się ode mnie, wymykała się mojej miłości, a ja kochałem ją i nie potrafiłem jej tegopowiedzieć.Nie potrafiłem tego nawet przekazać rżnąc ją.Zawsze wszystko przytłaczał smródkrowiego łajna.W fabryce szło mi parszywie.Pracowaliśmy na akord.Trzeba było wyrobić normę,żeby dostać wszawą płacę.Nie byłem dobrym sortującym.Robiłem jakieś dwadzieścia trzy pakidziennie, ale norma była około trzydziestu.Koledzy mnie nie lubili, bo chrzaniłem im robotę.Harlanw farbiarni nie mógł wyciągnąć ponad normę, bo blokowałem mu taśmę.Ralph na sortownicy niemógł wyciągać ponad normę, bo nie wysyłałem mu dość worów.Nie było miło.Postarali się, żeby niebyło miło.Rozumiesz? No  powiedział Garraty.Otarł wierzchem dłoni szyję, a potem przejechał tą samą dłonią pospodniach.Został ciemny ślad. Pris była bardzo zajęta.Godzinami mówiła o swoich koleżankach.Ile ta zarabia.Ile tamtazarabia.I najwięcej, ile ona zarabia.A zarabiała sporo.Tak więc przyszło mi dowiedzieć się, ileradości przynosi współzawodnictwo z dziewczyną, z którą chcesz się ożenić.Pod koniec tygodniawróciłem do mieszkania z czekiem na sześćdziesiąt cztery dolary, czterdzieści centów iposmarowałem maścią moje pęcherze.Ona zarabiała coś około dziewięćdziesięciu na tydzień inatychmiast biegła z tym do banku.A kiedy zaproponowałem, żebyśmy gdzieś poszli się zabawić izapłacili po równo, zareagowała, jakbym ją zaprosił do rytualnego morderstwa.Po jakimś czasie przestałem ją rżnąć.Wolałbym powiedzieć, że przestałem chodzić z nią dołóżka, ale nigdy nie mieliśmy łóżka, do którego moglibyśmy pójść.Nie mogłem zabrać jej do siebie,66 bo zwykle było tam szesnastu facetów grzmocących piwo, i u niej też podobno zawsze byli ludzie, amnie nie było stać na następny motel i na pewno nie miałem zamiaru proponować motelu po równo,więc pozostało tylko rżnąć się na tylnym siedzeniu samochodu w kinie pod gołym niebem.I nietrudnobyło mi zgadnąć, że to zaczyna budzić w niej obrzydzenie.A jako że zacząłem jej nienawidzić,chociaż dalej ją kochałem, poprosiłem ją, żeby za mnie wyszła.Właśnie wtedy.Wykręcała się,próbując mnie zbyć, ale zmusiłem ją, żeby postawiła sprawę jasno, tak czy nie. I powiedziała nie. Jasne. Pete, nie stać nas na to.Co by moja mama powiedziała.Pete, musimy zaczekać.Peteto i Pete tamto, a cały czas prawdziwym powodem były jej pieniądze, pieniądze, które zarabiała naprzyszywaniu guzików. No cóż, to było cholernie nieuczciwe, prosić, żeby za ciebie wyszła. Pewnie, było nieuczciwe! Wiedziałem o tym.Chciałem, żeby poczuła się jak chciwa,egoistyczna suka, bo ja przy niej czułem się jak nieudacznik. Pogładził bliznę palcami. Byłemnieudacznikiem.Nie napędzało mnie nic poza kutasem, którego chciałem jej włożyć [ Pobierz całość w formacie PDF ]
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • przylepto3.keep.pl